Napiszę tak… dobrze jest zakończyć rok w taki sposób- daje to nadzieję na udany  rok 2011.  Jak sami zobaczycie, Małgorzata i Andrzej to para, którą kocha obiektyw… a może po prostu oni są sobie przeznaczeni, a ja tylko wciskałem spust migawki?
Zdecydowałem się umieścić skrót całego wesela- troche zajmuje czasu, ale warto obejrzeć do końca. Do Mierzęcina wkroczyła jesień i… i dobrze!

Małgorzata i Andrzej… from Pawel Pe on Vimeo.

Kilka słów o Młodych…  znają się zawodowo na kwiatach :) i mieszkają w kraju tulipanów, co nie pozostało bez wpływu na ich podejście do wesela. Widac było po prostu, że pomimo oczywistego stresu, postanowili sie przede wszystkim dobrze bawić i cieszyć tym dniem- chwała im za to! I dajcie takich więcej!

O sesji- plener w Mierzęcinie jesienną porą ma swój urok. Druga sprawa, że dotarliśmy tam dość późno i w zasadzie wygonił nas brak słońca- ostatnie zdjęcia robiliśmy na metodę „połowa od dołu w cieniu”, za to była okazja ustawić się pod słońce… w ogóle stałem się fanem robienia zdjęć pod słońce, gdy jest nisko. A szliśmy przez Mierzęcin jak burza!

Aaaa… dziękujemy kuzynowi za inżynierię iluminacji ;), generalnie kuzyn świecił jak zawodowiec.