osetstudio blog

    Twój nowy blog

    Wpisy w kategorii: Bez kategorii

    Oto, co czyni z ludźmi nuda. Ale nie z każdymi ludźmi- nuda musi paść na podatny grunt, tzn. mówiąc krtóko na takich, którzy nie znają słów „krępacja”, „ale pooo coooo…”, „ale będziemy gupio wyglądać” itd.

    Otóz jak trafi np. na ekipę z Pasibrzucha (Śmiłowo k. Piły- jedna z najlepszych kuchni w okolicy), to potem wyłazi coś takiego jak poniżej. Zdjęcia jednakowoż nie oddają tego radosnego chaosu, kontuzjogennych wywijasów i pieprznego humoru ww. ekipy. A naprawdę jest na co popatrzeć.

    Wesele Sabiny i Jarosława- świeża sprawa.

    1. ORMO czuwa i tańczy. Z ORMO wesele jest na 102.

    2. Między pacyfikacją demonstracji a kolacją funkcjonariusze ORMO odnajdują się w towarzystwie dam. 

    3. Co Pani trzyma w ręku? Tak… pałka, tak… gumowa, tylko jakaś kryzysowa wersja.

    4. Trochę później. Jak w 89tym… zmiana władzy. 

    5. Ksiądz proboszcz pokazuje parafianom jak należy wywijać piruety… „Taniec z gwiazdami”- wersja parafialna.

    6. Siostra Barbara w pełnej krasie.

    7. Co łaska! Parafia na wodę nie jeździ.

    8. Najlepsze na deser. Chaos uchwycony.

    9. Tego zdjęcia nie umiem skomentować. 

    10. A tu chłopaki w wersji służbowej.

     

    Odwiedziliśmy Margońską Wieś… czyli miejsce, gdzie pstryknąłem swój pierwszy plener. Udało nam się (wystarczyło zapytac w sumie) dostać do wieży- efekty poniżej będą.

     
    Teraz coś o Młodej Parze- Asia i Łukasz to ludzie pogodni :D i do zdjęć przysposobieni. W sumie Asia ma tą łatwość pozowania przed obiektywem, która ułatwia wszystko- wystarczy być gotowym i pstrykać jak trzeba. Łukasz ma łatwość mniejszą, ale to akurat dla facetów w 100% normalne (w końcu nie ćwiczymy przed lustrem pół dnia ;) ). 

    Ich (Pary) pomysłem było również udać się na most, pod którym biegną tory Piła- Wałcz. To było dla mnie coś nowego i… i wyszło coś nowego- sesja nie zakończyła się klasycznie lecz na wskroś nowocześnie i z lansem! Yo!

    Ale zacznijmy spokojnie…

    1. Joanna solo w sukni, na tle liściastym. Suknia może mało praktyczna przy wsiadaniu do samochodu, ale za to jaki efekt jest!

    2. Nasz drugi bohater wchodzi na plan. W tle Pałac, w ręku kwiaty. Klasyka.

    3. Joanna na dywanie z kwiatów. 

    4. Na folkowo… 

    5. Pałac od strony… dachu. 

    6. Joanna i wiatr we włosach. Dla takich zdjęć warto zrezygnować ze „sztywnej” fryzury na plenerze.

    7. O tym właśnie mowa…

    8. No katalogowe zdjęcie… na marginesie dodam, że Łukasz nie czuł się pominięty- odpoczywał w cieniu (zasłużenie).

    9. Wieża. Podobno w niej nie straszy.

    10. I to jest jedno ze zdjęć, które wyszło przypadkiem. Nawiasem mówiąc, gdyby Pałac w Margońskiej Wsi miał w wieży TAKĄ zjawę…

    toby się wielu łowców duchów pewnie zjechało.

     

     

    Dobrze… część klasyczną mamy za sobą.

    Teraz mam propozycję: odpalcie z Youtuba kawałek „Cinkłeczento w holenderskim gazie”- soundtrack będzie jak znalazł.

    I oto nasz hip-hopowy debiut, Ziomy… Yo! Kumacie ta zajawka?

    Pozdro. Do wylukania na kwadracie, Ziooomy…

     

     

    Podobno głód wyostrza zmysły… może mi się wyostrzy cyberpióro?
    W sumie to mnie można chyba zaszufladkować jako ich rodzinnego fotografa (wczesniej siostra i bratanica i siostrzenica i… )…
    A teraz przyszła pora na ślub Hani i Marcina, no co by tu o nich napisać ;), może to, że w dniu ślubu wydawali się być spięci akurat na tyle ile trzeba, a dniu sesji plenerowej wyluzowani. Zresztą, po przejażdżce dziadkowym Fiatem Uno Fire (z powrotem ja prowadziłem :D ) trudno było nie być wyluzowanym.
    Ale do rzeczy: Równopole raz jeszcze, bo grzech się tam w maju nie wybrać i nie zrobić zdjęć- biała suknia, białe kwiaty, białe chmurki- czyli trio na zamówienie.
    Oto Oni.
    Oto Oni w wersji „Kiss” ;)
    Cud, że nikogo pszczoły nie dziabnęły, ten sad żył, bzyczał, trząsł się… ale jaki ładny!
    Edycja black&white
    Sad w szerokim ujęciu… niebo oryginalne.
    Mój faworyt… 15mm w natarciu!
    A tutaj pewna fantazja…
    Widok na Rzadkowo
    A tu Byszki… mlecze obrodziły (całe buty miałem żółte!)
    I na koniec…
    The End
    … a potem żyli długo i szczęśliwie…

    Michał. 6lat. Największy w przedszkolu (zdecydowanie nie po wujku!). W ujęciu przeglądowym, kombinowanym.

    Na zakładkę do książki w sam raz :)

     

    Najtrudniej jest pisać o sobie… Więc będzie krótko- sad w Równopolu odwiedzilismy juz kiedyś z Gosią i Gackiem (w archiwum są zdjęcia), ale tym razem na planie stanęła inna para- Sylwia i nowy obywatel/ka. Bardzo pasował mi kontekst wiosenno- ciążowy. Sad cały drżał od zapylania ;)

    Nasz 29 tydzień. 

    Moja pierwsza sesja ciążowa.

    Maj… maj jest w dechę.

     

     

     

    Oto Oni- w Margońskiej Wsi, gdzież to ożenił się nie kto inny jak Józef Wybicki (ten z podręcznika od polskiego/muzyki)- współautor Hymnu. Ożenił on się był on z niejaką Kunegundą i podobnoż żyli długo i szczęśliwie. Zaś Beata i Przemek skorzystali z tych historycznych okoliczności przyrody.

    Zaczęliśmy od zupełnie niepozornie historycznego pagórka, po którym zapewne przechadzał się Wybicki z żoną…

    Tu górka z drzewem, z kąta odmiennego. Może pod nim odpoczywał sam Józef W.?

    Tu nasi współcześni bohaterowie na tle pałacyku. Zwróćcie uwagę na klasyczną w formie pozę Przemka- 100% szlachectwa.

    Tu komentarz zbędny… po prostu :)

    Pierwszy raz wykorzystaliśmy ten pruski mur- wcześniej zdaje się był tam jakiś płot, który to uniemożliwiał.

    Zabytkowa brama wjazdowa… ale to w sumie nieistotne. Istotne jest to, że Beata z Przemkiem dobrze się bawią.

    „Młodości Ty nad poziomy wylatuj…” pisał nasz kochliwy wieszcz. My sparafrazujemy- „Miłości, Ty ponad ceglane mury wylatuj!”

    Nie, nie wiem czy był ubezpieczony.

    Byszki- drzewo, pole, niebo… czyli nieważne gdzie, ważne komu!

    Na deser- outro.

    Słowem podsumowania- tak, to prawda, że Oni cały czas się uśmiechali. Ogólnie mówiąc to była bardzo wesoła sesja. I życzymy im tego uśmiechu z całych sił!

     

    Czyli poprzedni temat. Przy okazji montazu filmu dla IIIG ILO w Pile tak mnie naszło i poszło. A przy okazji materiał na krótką notkę jest.

    rING

     

    … czyli część fotograficzna czołówki studniówkowej klasy IIIg z liceum na Pola w Pile… tak- tego słynnego Pola. Okazuje się, że pomimo upływu czasu i narzekań, na Pola wciąż tli się kreatywny duch, z którego ta szkoła była słynna. Czołówka będzie od lat 18stu ze względu na drastyczne sceny, ale wiecie jak to jest w szołbiznesie- najważniejsze, że mówią!

    No to po kolei:

    1. Wiadomo, że jak ładna to długo w horrorze nie pożyje.

     

    2. Tu wyjaśnia się czemu długo nie pożyje. Piła łańcuchowa Power Plus.

    3. Wiadomo, że jak się zawiesi dziewczyna to coś ją z zaskoczenia capnie.

    4. Koleżanka z ławki wyżej zamieszczonej- ja bym Jej nie podskakiwał.

    5. „Żelazna dziewica”- taka bluza do czegoś zobowiązuje!

    6. Klasyka- dwie panny pod prysznicem… a stare przysłowie pszczół mówi:” panny pod prysznicem- szykuj Cifa, szmatę i dzwoń po koronera”.

    7. Mój ulubieniec. Nazwisko robocze: „Sąd ostateczny”.

    8. Wiadomo, że jak mądra, to wzbudza zawiść i długo w horrorze nie pożyje.

    9. Sprawa oczywista. Sennik egipski prawi: „Panny w bieli widzisz, szykuj testament”.

    10. „Biała śmierć”. Green version.

    11. Masz nietypowe hobby? Kręci Cię formalina? Dzwoń 0-700bebechy

    12. Ładne bywa okrutne- nawet jak sie uśmiecha.

    13. Jej ja sam sie boję, bez kitu.

    14. Power Plus w wersji „Rambo nie lubi zszywać. On lubi tylko kroić!”

    15. Zła dieta?

    Powyższa notka ma na celu wywołać kontrowersje, sprowokować dyskusję na temat bezproduktywnej przemocy w internecie i kontrastować z pozostałymi zdjęciami. Mnie utwierdza w przekonaniu, że odnajduję się w różnych gatunkach ;)

    Przyjemnego! I uważajcie w ciemnościach…

    … czyli Czartoryscy tu byli. Trochę czasu trwało zanim sie zabrałem za ten rekordowy pod kilkoma względami plener- po pierwsze najdalej, Gołuchów jest pod Kaliszem, po drugie najdłużej- w domu o 22giej, po trzecie najstarszy budynek jaki miałem przed obiektywem, po czwarte niedaleko pasły się żubry, po szóste… 

    Dorota i Marcin mieli plan i go zrealizowali- to Oni wybrali miejsce, zabrali z domu kilka przygotowanych do sesji dodatków, kanapki etc. i zawieźli mnie tam. Ale na miejscu miałem prawie wolną rękę, czyli było tak jak być powino ;) Zamek ten to zabytek pełną gębą PEŁNĄ GĘBĄ nawet. Ma coś z 500 lat i faktycznie pomieszkiwali w nim szlachcice Czartoryscy- pewnie zastanawiali się w nim podczas hulanek jak pognębić chłopów kolejnym podatkiem, albo kogo by tu najechać jeszcze z okolicy… coż, takie czasy. A teraz najwazniejsze- zdjęcia: na pierwszym nasi bohaterowie i zamek w tle. Jak z niemieckich puzzli, czyż nie?

    Tu w doborowym towarzystwie pełym błękitnej krwi!

    A to zdjęcie z cyklu” Kochanie, to wszystko będzie kiedyś Twoje…”

    To drzewo (pomnik przyrody zresztą) być może zasadził jakiś król, książę albo nadworny ogrodnik.

    A tu wspomniany wcześniej ślubny rekwizyt.

    A tu na deser!

     

    Od spraw przyziemnych- ze mnie jest kiepski kapitalista… nawet na blogu konktaktu nie podałem ;) Mail: osetstudio@gmail.com, GG- 1971115, 694 416 156 telefon.


    • RSS