Dawno temu, a może wcale tak nie dawno jakby sie wydawało, najzupełniej analogowo na kliszy Fuji NPH uwieczniłem ślub Grzegorza- mistrza komputerowej magii i Jego żony- Agnieszki. Poszło gładko i kto wie, czy ta gładkość nie zaowocowała tym, że jestem teraz tu gdzie jestem. Minęło troszkę czasu i za mąż postanowiła wyjść siostra Grzegorza Monika… hmmm… Monika chodziła do żeńskiej klasy liceum handlowego, ja do technikum w tym samym ZSG. Co to była za klasa!!! Ileśmy się je naśledzili wzrokiem… bezcenne. A Marcin… no cóż, w dniu ślubu okazało się, że Marcin to ten sam Marcin, z którym bywaliśmy tu i ówdzie na obozach ZHP i bynajmniej nie byliśmy grzeczni w 100%…ale o tym sza.

O zdjęciach- było wesoło i twórczo… i pomimo października ciepło i złoto jesiennie, co mam nadzieję widać na zdjęciach. Towarzyszyli nam wyżej wspomniani Agnieszka, Grzegorz i ich córeczka Dominika- silna grupa wsparcia.

W tym roku już tak ciepło nie było.

qaz

axzxcz

asczxc

aszz

sacqqqq

vcxz

rfv

sxcd

Górnolotnie mówiąc… kolor, wiatr, Ona i On.