Gosia i Paweł- wszyscy razem przebrnęliśmy przez politologię w jednej grupie. Na ślubny miesiąc wybrali sobie maj, co wykorzystaliśmy bezlitośnie… i wyszło majowo. Było ciepło, słonecznie, świeżo- czyli zupełnie inaczej jak dzisiaj za oknem. 

Tak się złozyło, że bylismy w tym sadzie trzy/cztery dni wczesniej z Mariuszem Ż.- on fotografował, ja pomagałem. Kiedy przyszło do potrząsania drzewkiem celem uzyskania opadania płatków, to ja się tak spociłem, że hej! I nie chciały spadać. Kiedy minęły te trzy/cztery dni to Mariusz trząsł i co? ledwo chwycił a połowa płatków z drzewa spadła… jakąż zagadką jest natura. 

Ze spraw technicznych- kwiatki i mlecze nie były powielane/ klonowane na zdjęciach. A na pierwszym zdjęciu Audi z firmy Picar plus mój pstryk czyli prezes się żeni i pozdrawia masy.

 

adadaaa

qwdasd

123

qwd

dasdqwd

qwdqdda

sdgfhgkj

defdsgfhb