To pewnie przez zapach choinki tak mnie wzięło na sentymenty… Mam w swoim archiwum kilka zdjęć, które są dla mnie szczególne z różnych powodów: bo akurat szczęśliwie dobrze wyszło, bo akurat spłynęła na nas wena z nieba, bo akurat próbowałem/śmy czegoś nowego, albo mieliśmy wielkiego fuksa! Albo akurat na niebie przelatywali… eeeee… no sami oceńcie ;) Zbliża się Nowy Rok- czas podsumowań i planów no i nie ukrywam, w moim rodzinnym przypadku zanosi się na epokowe zmiany (i nowy temat do zdjęć)- Nowy Rok, okazja do napisania przeglądowego posta.

Każde ze zdjęć ma jakąś istotną dla mnie historę w tle. 

1

Pierwszy plener z nowym aparatem, pierwsze zdjęcie z użyciem blendy i to nieco z przypadku/ ciekawości. No i wszystko się poskładało dobrze włącznie z pogodą, parą, miejscem i uśmiechem na 5+. Fakt… gdy wracałem z wesela paadło ładowanie w Golfie Teścia i spędziłem ze dwie godziny stojąc samochodem na wiejskim skrzyżowaniu… a że tej nocy był ostatni solidny kwietniowy przymrozek? Na zdjęciu nie widać ;) Na zdjęciu Ania w pełnej krasie (prywatnie żona Mariusza, który opiekuje sie moimi finansami).

 

2

 

Wdzięczny temat… Panna Młoda na chwilę przed ślubem. Poza tym duży pokój, okno w dachu i chwila. No cóż… muszę uczciwie wspomnieć, że Agnieszkę mój obiektyw bardzo lubił (konsekwentnie do końca dnia).

3
Emilia i Paweł, Paweł i Emilia. Paweł vel Słodki to kolega od… eee… chyba sprzed wojny (na pewno tej w Zatoce Perskiej) i z osiedla. Znalazł swoją drugą połowę i miałem to szczęście być przy tym obecny. Zdjęcie bez wyszukanego miejsca, tła, zaraz za rogiem. I Oni faktycznie tak do siebie pasują jak na zdjęciu. Poza tym, dzisiaj Paweł ma urodziny (kolejne osiemnaste)- 100 lat!!! Z czego 82 osiemnastki…
5
Oj… tutaj zdjęcie ma naprawdę krzepką historię w tle: Jowita bardzo lubi słoneczniki, Mariusz Jowitę bardziej niż lubi no i dogadał się z posiadaczem pola, na którym ów uczynny posiadacz zasadził masę słoneczników. Zdjęcia robiliśmy w niedzielę, w poniedziałek słoneczników już nie było (był poplon). I Mariusz kilku osobom tłumaczył potem, że słoneczniki były real- nie Matrix ;)
6
Słoneczniki do dziś robią karierę… o na przykład tutaj:
7
Moje ulubione zdjęcie reporterskie/ w locie łapane. Ślub Doroty i Marcina (przyszłych bohaterów dłuższej, kolejnej notki). Tu komentarza popełniać nie będę, wszystko przed oczami.
8
No i teraz moje najmocniejsze zdjęcie- do teraz nie wiem, co się na nie załapało przy okazji, sami oceńcie. I z pełną odpowiedzialnością piszę- to zdjęcie było jedynie zmniejszane i kadrowane Photoshopem, zawartość jest nietykana!
9
I zbliżenie:
11
Zdjęcie poniżej zostało wykonane w odstępie jakiś 5sek. Detal po prawej na krawędzi.
12
Ada i Marek… mieli pomysł na dalszy ciąg sesji związany z Markową pasją/ sposobem na życie czyli wyjątkowo długim bieganiem i to z osiągnięciami. Jak sport to sport- ja postarałem się o drugie dno, a Marek bieeeegał.
12
No i to tyle na dziś…