W sumie wyszło na to, że dzieci fotografować jest łatwo. To znaczy i łatwo i trudno jednocześnie- bo z maluchem nie pogadasz, żeby się nie ruszał i nieco obrócił w prawo- więc pstrykanie małych dzieci to bardziej jak foto-safari, polowanie, przyczajka i czas niespodzianek… a jak się akurat zbuntuje i rozryczy to macie wolne. A z ciut starszymi dziećmi jest już łatwiej, wystarczy zadbać o prosty przekaz. 
A teraz konkretniej- obstrykany niemowlak, świeżo ochrzczony, wykazał się spokojem ducha pomimo palącego słońca. Sesyjka była krótka ale owocna- dzieciak ma coś w oczach (po rodzicach oczywiście!).
Para- no cóż… Ona to samorodny talent, wie że obiektyw Ją kocha z wzajemnością i jak pozuje to na 110%. On też ma talent, tylko trzeba go było wydobyć sposobem.
Zrób „OJEJ”! Zrób „OJEJ”! No to zrobił… i to jak! Jakby wiedział co go czeka za te 16 lat.
Czy te oczy mogą kłamać? Po 31 latach doświadczeń z dziewczynami/ kobietami odpowiedzialnie stwierdzam: kłamać? Nie. Manipulować, wyciągać, naciągać, rozbrajać, wkręcać, kusić, podpuszczać i owszem.