osetstudio blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z tagiem: sesja

    No i stało się- nowy sezon w pełni. Juz dwa razy w tym roku aparat spotkał się ze swoim wrogiem- nadmorskim piaskiem i dwa razy warto było ryzykować czyszczenie. Dwie pary: Agnieszka i Adam, Agnieszka i Zbyszek (się złożyło, to nie ta sama Agnieszka), dwie pary, które doskonale wyczywały jak sie korzystnie zaprezentować :D a tak powaznie, to ja tam wciskałem tylko spust aparatu i zmieniałem obiektywy, no i dbałem o nastrój wesoły. Reszta to ich zasługa… jak to miło pracować z ludźmi zakochanymi.

    1. Agnieszka i Adam, Unieście. Okolice Szczecinka. Łąka przy trasie.

    2. Agnieszka i Zbyszek
    Grzybowo, Kołobrzeg, Łąka przy trasie.


    Wspólne mianowniki:
    Bałtyk, pogoda, rybka na obiad, luz na planie, piasek w kieszeniach, zdjęcia bez krawata, imię Panny Mł. i coś jeszcze wymyślę później.
    Coś wymyśliłem- obie pary cechowała… jakby  to okreslić… odwaga cywilna? Nie. Chyba raczej brak tremy. Ludzie na plazy? Żaden problem, żadnego skrępowania… a że plażowicze robią sobie zdjęcia z nami w tle (jak z taką Piramidą w Egipcie, albo Krzywą Wieżą) cóż z tego. Śmiałym los sprzyja! Czego im z całego serca życzę!

    Ale… zaczynam lubić nasze zimne morze.

    PS. Do odświeżenia bloga sprowokowała mnie para A&Z- odegrał on sporą rolę w naszej współpracy. Więc teraz niechaj się intelektualnie i estetycznie połączą. A co!

    Napiszę tak… dobrze jest zakończyć rok w taki sposób- daje to nadzieję na udany  rok 2011.  Jak sami zobaczycie, Małgorzata i Andrzej to para, którą kocha obiektyw… a może po prostu oni są sobie przeznaczeni, a ja tylko wciskałem spust migawki?
    Zdecydowałem się umieścić skrót całego wesela- troche zajmuje czasu, ale warto obejrzeć do końca. Do Mierzęcina wkroczyła jesień i… i dobrze!

    Małgorzata i Andrzej… from Pawel Pe on Vimeo.

    Kilka słów o Młodych…  znają się zawodowo na kwiatach :) i mieszkają w kraju tulipanów, co nie pozostało bez wpływu na ich podejście do wesela. Widac było po prostu, że pomimo oczywistego stresu, postanowili sie przede wszystkim dobrze bawić i cieszyć tym dniem- chwała im za to! I dajcie takich więcej!

    O sesji- plener w Mierzęcinie jesienną porą ma swój urok. Druga sprawa, że dotarliśmy tam dość późno i w zasadzie wygonił nas brak słońca- ostatnie zdjęcia robiliśmy na metodę „połowa od dołu w cieniu”, za to była okazja ustawić się pod słońce… w ogóle stałem się fanem robienia zdjęć pod słońce, gdy jest nisko. A szliśmy przez Mierzęcin jak burza!

    Aaaa… dziękujemy kuzynowi za inżynierię iluminacji ;), generalnie kuzyn świecił jak zawodowiec.

    No to zacząwszy ab ovo to wyglądało tak- Dominik „Pepe” dał mi cynk i namiar na Mierzęcin, który to miał okazję obejrzeć. Potem wszedłem na ich stronę, potem poddałem pod dyskusję pomysł, czy by czasem sie tam Monika i Sebastian wraz ze mną nie wybrali na zdjęcia. I sie wybrali i jest! Miejsce daje sporo możliwości, ale to tylko miejsce. Ważniejsze jest, z kim tam pojechałem- Monika i Sebastian no cóż… maja warunki :D Monika udawała skromną, ale obiektyw wie swoje- jak kogo lubi to lubi (Ją lubi i to bardzo). Panowie Młodzi z reguły sa tłem dla wdzięków swych żon i tu Sebastian spisywał się dzielnie i z powodzeniem. Pomagała nam siostra Panny Młodej- Magda. Okazała sie być samorodnym talentem w dziedzinie doświetlania i dodatkowo dbała o detale stroju Panny Młodej (tu ja czasem kuleje w tym temacie- pomoc sie przydała). Dogadaliśmy się z Panią Asystent w sprawie wynagrodzenia ;), mam nadzieję, że jest zadowolona.

    Wklejam pokaz zdjęć, zawsze to przyjemniejszy odbiór.

     

    Monika i Sebastian- plener ślubny from Pawel Pe on Vimeo.

    W przypadku tej pary… no cóż, poszło gładko pomimo mego niewyspania (ale jestem usprawiedliwiony- Olga ma 5 tygodni). Bawilismy się w Osieku i… było naprawdę udanie. Towarzystwo rozrywkowe, jedzenie dobre… czegóż chcieć więcej?
    Oto kilka zdjęć, co to mi szczególnie wpadły w oko.
    1. Kółko zainteresowań, profil: zbiór drobnych monet sprzed kosciołów. Na zdjęciu czworo szeregowych członków oraz prezes i skarbnik.
    2. 1/2 zespołu Caro- grali dobrze, zaś wodzirejka w ich wydaniu to było mocne przeżycie.
    3. „Wirujący sex”…
    4. Trio egzotyczne… hmmm…
    5. Jeśli wyżej był wirujący sex, to to już nie wiem co jest…
    6. A tu zwalniamy tempo. Paulina I Marek na miejsce swego pleneru wybrali pałaz w Lubostroniu, w którym stoi oryginalny Steinway.
    Lecz zaczniemy od parku.
    7. Pałac w tle. Z frontu… to chyba wierzba była?
    8. Klasyka.
    9. Może i słońce nas nie rozpieszczało, ale jak wyszło, to wyszło. 
    Zdjęcie retro (ale w kolorze).
    10. Gdzie trawy ruń zielona…
    11. Na odchodne…
    12. Buzi… a czy zasłużył, to wie tylko Żona. Chociaż zaraz, to on daje buzi ;)
    13. Ot… tak.
    14. Wnętrza się odkrywają.
    15.
    16. 
    17. To było tak… akurat skończyliśmy zdjęcia, obiad i jedziemy. A tu jak nie lunie… i leje i leje i leje, wyjeżdżamy z lasu i przestało a za nami… no to kierunek w prawo i na zjazd. I wyszło. Kolorowo.
    Ewelina i Adrian… czyli mój nowy rekord pod względem ilości zarejestrowanych ujęć (pora sobie jakiś reżim narzucić), ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że wraz z nimi odwiedzilismy nowe miejsca i to w najfajniejszym, improwizującym stylu „ładnie wygląda to stajemy”. Ktoś inny może by sie krępował, ale Oni akurat nie- gładko poszło i efekty, nieskromnie przyznam, bardzo mi się podobają. I z tym tematem związany jest konkurs- kto pierwszy (która para) rozpozna jedno (jedno wystarczy) z trzech odwiedzonych przez nas miejsc podczas pleneru (miasto, tory, drzewo) i poda jego lokalizację, dostanie zniżkę na komplet zdjęć weselnych (konkurs dotyczy par „nowych”) . Najłatwiej będzie rozpoznać zapewne część miejską… więc do dzieła!
    A teraz wróćmy do porządku rzeczy i zaczynamy z nowinkami!
    Pierwsza nowinka: zdjęcia z przygotowań. Miejsce Zakład Fryzjersko-Kosmetyczny Fantazja w Pile, w miłej atmosferze uwiecznilismy na zdjęciach poświęcenia, które musi przejść Panna Młoda ;)
    1.
    2.
    3.
    4.
    5. A to moje ulubione.
    6. Czy te oczy mogą kłamać?
    A niewiele później Pan Młody…
    1. Pełen luz.
    2. 100% luz. „Lew śpi 20h na dobę, 4h przeznacza na polowanie”.
    3. Bukiet szczęścia.
    4. A to już klasa sama w sobie.
    5. Ufff jak gorąco (a było!)
    A teraz część konkursowa, czyli gdzież to ach gdzież…

    1. Najbardziej oldschoolowy semafor jaki miałem okazję dotykać.
    2.
    3. Tu lekcja biologii. Kiedyś (przed reformą szkolnictwa) w siódmej klasie dowiedzieliśmy się o co chodzi tak własciwie z tym zapylaniem. Pani się krępowała na tych lekcjach nieco, a niektóre klasy oglądały film poglądowy… nasza klasa nie, do dziś mam żal.
    4.
    5. „Wśród fali łąk szumiących…”
    6.
    7.
    8. Główna część konkursowa. czyli miejscowość X.
    9.
    10. Nie… nie Krupówki.
    11.
    12.
    13.
     
    14. 
    15. Praga też nie.
    16.
    17.
    18.
    19.
    20.
    21.
    22. A tu zupełnie poza konkursem. Pub ATMAN w Pile. Wysoki potencjał do zdjęć, ale to akurat nie dziwota, bo zdaje się że w wystroju maczał palce Paweł „Pabloo” Łukomski- fotograf.
    Ale spory wpis wyszedł. No to do dzieła- mail w bannerze na górze.

    Oto, co czyni z ludźmi nuda. Ale nie z każdymi ludźmi- nuda musi paść na podatny grunt, tzn. mówiąc krtóko na takich, którzy nie znają słów „krępacja”, „ale pooo coooo…”, „ale będziemy gupio wyglądać” itd.

    Otóz jak trafi np. na ekipę z Pasibrzucha (Śmiłowo k. Piły- jedna z najlepszych kuchni w okolicy), to potem wyłazi coś takiego jak poniżej. Zdjęcia jednakowoż nie oddają tego radosnego chaosu, kontuzjogennych wywijasów i pieprznego humoru ww. ekipy. A naprawdę jest na co popatrzeć.

    Wesele Sabiny i Jarosława- świeża sprawa.

    1. ORMO czuwa i tańczy. Z ORMO wesele jest na 102.

    2. Między pacyfikacją demonstracji a kolacją funkcjonariusze ORMO odnajdują się w towarzystwie dam. 

    3. Co Pani trzyma w ręku? Tak… pałka, tak… gumowa, tylko jakaś kryzysowa wersja.

    4. Trochę później. Jak w 89tym… zmiana władzy. 

    5. Ksiądz proboszcz pokazuje parafianom jak należy wywijać piruety… „Taniec z gwiazdami”- wersja parafialna.

    6. Siostra Barbara w pełnej krasie.

    7. Co łaska! Parafia na wodę nie jeździ.

    8. Najlepsze na deser. Chaos uchwycony.

    9. Tego zdjęcia nie umiem skomentować. 

    10. A tu chłopaki w wersji służbowej.

     

    Odwiedziliśmy Margońską Wieś… czyli miejsce, gdzie pstryknąłem swój pierwszy plener. Udało nam się (wystarczyło zapytac w sumie) dostać do wieży- efekty poniżej będą.

     
    Teraz coś o Młodej Parze- Asia i Łukasz to ludzie pogodni :D i do zdjęć przysposobieni. W sumie Asia ma tą łatwość pozowania przed obiektywem, która ułatwia wszystko- wystarczy być gotowym i pstrykać jak trzeba. Łukasz ma łatwość mniejszą, ale to akurat dla facetów w 100% normalne (w końcu nie ćwiczymy przed lustrem pół dnia ;) ). 

    Ich (Pary) pomysłem było również udać się na most, pod którym biegną tory Piła- Wałcz. To było dla mnie coś nowego i… i wyszło coś nowego- sesja nie zakończyła się klasycznie lecz na wskroś nowocześnie i z lansem! Yo!

    Ale zacznijmy spokojnie…

    1. Joanna solo w sukni, na tle liściastym. Suknia może mało praktyczna przy wsiadaniu do samochodu, ale za to jaki efekt jest!

    2. Nasz drugi bohater wchodzi na plan. W tle Pałac, w ręku kwiaty. Klasyka.

    3. Joanna na dywanie z kwiatów. 

    4. Na folkowo… 

    5. Pałac od strony… dachu. 

    6. Joanna i wiatr we włosach. Dla takich zdjęć warto zrezygnować ze „sztywnej” fryzury na plenerze.

    7. O tym właśnie mowa…

    8. No katalogowe zdjęcie… na marginesie dodam, że Łukasz nie czuł się pominięty- odpoczywał w cieniu (zasłużenie).

    9. Wieża. Podobno w niej nie straszy.

    10. I to jest jedno ze zdjęć, które wyszło przypadkiem. Nawiasem mówiąc, gdyby Pałac w Margońskiej Wsi miał w wieży TAKĄ zjawę…

    toby się wielu łowców duchów pewnie zjechało.

     

     

    Dobrze… część klasyczną mamy za sobą.

    Teraz mam propozycję: odpalcie z Youtuba kawałek „Cinkłeczento w holenderskim gazie”- soundtrack będzie jak znalazł.

    I oto nasz hip-hopowy debiut, Ziomy… Yo! Kumacie ta zajawka?

    Pozdro. Do wylukania na kwadracie, Ziooomy…

     

     

    Podobno głód wyostrza zmysły… może mi się wyostrzy cyberpióro?
    W sumie to mnie można chyba zaszufladkować jako ich rodzinnego fotografa (wczesniej siostra i bratanica i siostrzenica i… )…
    A teraz przyszła pora na ślub Hani i Marcina, no co by tu o nich napisać ;), może to, że w dniu ślubu wydawali się być spięci akurat na tyle ile trzeba, a dniu sesji plenerowej wyluzowani. Zresztą, po przejażdżce dziadkowym Fiatem Uno Fire (z powrotem ja prowadziłem :D ) trudno było nie być wyluzowanym.
    Ale do rzeczy: Równopole raz jeszcze, bo grzech się tam w maju nie wybrać i nie zrobić zdjęć- biała suknia, białe kwiaty, białe chmurki- czyli trio na zamówienie.
    Oto Oni.
    Oto Oni w wersji „Kiss” ;)
    Cud, że nikogo pszczoły nie dziabnęły, ten sad żył, bzyczał, trząsł się… ale jaki ładny!
    Edycja black&white
    Sad w szerokim ujęciu… niebo oryginalne.
    Mój faworyt… 15mm w natarciu!
    A tutaj pewna fantazja…
    Widok na Rzadkowo
    A tu Byszki… mlecze obrodziły (całe buty miałem żółte!)
    I na koniec…
    The End
    … a potem żyli długo i szczęśliwie…

    Oto Oni- w Margońskiej Wsi, gdzież to ożenił się nie kto inny jak Józef Wybicki (ten z podręcznika od polskiego/muzyki)- współautor Hymnu. Ożenił on się był on z niejaką Kunegundą i podobnoż żyli długo i szczęśliwie. Zaś Beata i Przemek skorzystali z tych historycznych okoliczności przyrody.

    Zaczęliśmy od zupełnie niepozornie historycznego pagórka, po którym zapewne przechadzał się Wybicki z żoną…

    Tu górka z drzewem, z kąta odmiennego. Może pod nim odpoczywał sam Józef W.?

    Tu nasi współcześni bohaterowie na tle pałacyku. Zwróćcie uwagę na klasyczną w formie pozę Przemka- 100% szlachectwa.

    Tu komentarz zbędny… po prostu :)

    Pierwszy raz wykorzystaliśmy ten pruski mur- wcześniej zdaje się był tam jakiś płot, który to uniemożliwiał.

    Zabytkowa brama wjazdowa… ale to w sumie nieistotne. Istotne jest to, że Beata z Przemkiem dobrze się bawią.

    „Młodości Ty nad poziomy wylatuj…” pisał nasz kochliwy wieszcz. My sparafrazujemy- „Miłości, Ty ponad ceglane mury wylatuj!”

    Nie, nie wiem czy był ubezpieczony.

    Byszki- drzewo, pole, niebo… czyli nieważne gdzie, ważne komu!

    Na deser- outro.

    Słowem podsumowania- tak, to prawda, że Oni cały czas się uśmiechali. Ogólnie mówiąc to była bardzo wesoła sesja. I życzymy im tego uśmiechu z całych sił!

     

    … czyli Czartoryscy tu byli. Trochę czasu trwało zanim sie zabrałem za ten rekordowy pod kilkoma względami plener- po pierwsze najdalej, Gołuchów jest pod Kaliszem, po drugie najdłużej- w domu o 22giej, po trzecie najstarszy budynek jaki miałem przed obiektywem, po czwarte niedaleko pasły się żubry, po szóste… 

    Dorota i Marcin mieli plan i go zrealizowali- to Oni wybrali miejsce, zabrali z domu kilka przygotowanych do sesji dodatków, kanapki etc. i zawieźli mnie tam. Ale na miejscu miałem prawie wolną rękę, czyli było tak jak być powino ;) Zamek ten to zabytek pełną gębą PEŁNĄ GĘBĄ nawet. Ma coś z 500 lat i faktycznie pomieszkiwali w nim szlachcice Czartoryscy- pewnie zastanawiali się w nim podczas hulanek jak pognębić chłopów kolejnym podatkiem, albo kogo by tu najechać jeszcze z okolicy… coż, takie czasy. A teraz najwazniejsze- zdjęcia: na pierwszym nasi bohaterowie i zamek w tle. Jak z niemieckich puzzli, czyż nie?

    Tu w doborowym towarzystwie pełym błękitnej krwi!

    A to zdjęcie z cyklu” Kochanie, to wszystko będzie kiedyś Twoje…”

    To drzewo (pomnik przyrody zresztą) być może zasadził jakiś król, książę albo nadworny ogrodnik.

    A tu wspomniany wcześniej ślubny rekwizyt.

    A tu na deser!

     


    • RSS